Powrót do listy

Nieznane akta twórcy Amber Gold

Nieznane akta twórcy Amber Gold
  Foto: |
OGLĄDAJ W PLAYER.pl
Przez kilka miesięcy dziennikarze śledczy TVN badali przeszłość Marcina P., twórcy i prezesa Amber Gold. Straty tysięcy klientów parabanku oszacowane zostały na 660 milionów złotych. Od pół roku Marcin P. przebywa w areszcie. Śledztwo jest tajne, a prowadzący je prokuratorzy nie ujawniają żadnych informacji na temat jego postępów. Nie zgodzili się także na nasze spotkanie z Marcinem P.

 

Przeanalizowaliśmy akta wszystkich postępowań, które dotyczyły Marcina P. i jego danych przekrętów. Dotarliśmy nawet do akt, których nie objęła kwerenda ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

W aktach śledztwa, które w 2006 roku toczyło się w Kwidzynie, odnaleźliśmy setki stron dokumentów, które dokumentują życie i działalność Marcina P. Wynika z nich, że Marcin P. pozostawał w bliskich relacjach z homoseksualnymi mężczyznami. Udało nam się dotrzeć do dwóch byłych pracowników twórcy Amber Gold. Obaj poprosili nas o zagwarantowanie anonimowości. — Utrzymywał nas, w ciągu pół roku wydał na nas ok. dwustu tysięcy złotych — mówi jeden z nich. Ich relacja zaczęła się w seminarium, do którego Marcin P. wstąpił w 2004 roku. — Poznaliśmy się na jakichś rekolekcjach jeszcze przed seminarium — mówi pierwszy z naszych rozmówców.

Po tym jak Marcin P. został wyrzucony z seminarium rozkręcił nową działalność: spółdzielnię Sampi i Gdańską Kompanię Handlową. Obie były pośredniczyły w załatwianiu kredytów i obie, jak się później okazało, służyły Marcinowi P. do wyłudzania kredytów.

W 2005 roku Marcin P. zorganizował nawet oddział jednej ze swoich firm w Stargardzie Szczecińskim, gdzie mieszkają obaj poznani przy okazji pobytu w seminarium mężczyźni. Mimo, że oddział nigdy nie zaczął działać, Marcin P. wypłacał obu przyjaciołom po kilka tysięcy złotych miesięcznie pensji. Łącznie, według szacunków obu mężczyzn, sponsoring drogo kosztował Marcina P. — Wydał na nas nie mniej niż dwieście tysięcy — mówią. — Utrzymywał nas wyłącznie dlatego, że byliśmy homoseksualistami.

W 2009 roku, po założeniu Amber Gold, w rozkręcenie firmy Marcin P. zainwestował miliony złotych z nieznanego źródła. Starannie ukrywał swój wizerunek. Aż do ostatnich tygodni działalności jego firmy nie pokazał publicznie twarzy. Występował także pod zmienionym nazwiskiem. Czy jego dawni znajomi mogli mieć jakąś wiedzę na temat szefa Amber Gold?

Ani ABW ani prokuratura nie podjęły wątku relacji osobistych Marcina P. Do tej pory nikt nie przesłuchał jego dawnych, najbliższych przyjaciół. Może to oznaczać, że z jakichś powodów prowadzący postępowanie nie próbują wyjaśnić szerszego tła afery Amber Gold.

zamknij
Piekło i czyściec Rafała
Następny odcinek:

Piekło i czyściec Rafała