Kto chroni handlarza bronią?
  Foto: |
OGLĄDAJ W PLAYER.pl
Andrzej I., naruszający prawo i łamiący embarga nakładane przez Organizację Narodów Zjednoczonych, otrzymał od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych koncesję na handel bronią. Jest też przedstawicielem polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Znikające transporty broni, fałszywe dokumenty i korupcja - tak wygląda działalność polskiego handlarza bronią Andrzeja I., którą przedstawiliśmy w reportażu wyemitowanym we wtorkowym magazynie Superwizjer. Żeby zbliżyć się do handlarza, poprosiliśmy o pomoc czeskiego dziennikarza śledczego Jana Kroupę, który wcielił się w wysłannika mafii ze wschodniej Ukrainy. Andrzej I. zaoferował mu pomoc w przemycie ogromnego ładunku amunicji, pistoletów maszynowych i wyrzutni rakiet na Ukrainę.

W czasie dziennikarskiego śledztwa zebraliśmy tysiące stron dokumentów i relacje świadków, które dowodzą, że Andrzej I. od przeszło dwudziestu lat jest zamieszany w nielegalne dostawy broni. Zaczynał w początkach lat 90. od dostaw broni do Chorwacji. Później działał w Afryce, na Ukrainie, w Rosji, Bułgarii, na Bliskim Wschodzie, Korei Północnej i Albanii. Współpracował z osławionymi handlarzami bronią: Wiktorem Boutem i Jacquesem Monsieurem, którzy zostali skazani w USA za nielegalny handel bronią.

Polskie władze od lat tolerują działalność Andrzeja I. Mimo, że o łamaniu przez niego embarga nałożonego przez ONZ na Angolę i Liberię oficjalnie poinformowała specjalna komisja śledcza, w 2003 roku Polak otrzymał od MSW koncesję na obrót bronią. Dzięki temu może legalnie obracać materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologiami „o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym”. — Czas ważności tej koncesji wynosi 50 lat — poinformowało nas biuro prasowe Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Koncesja nie jest jedynym dokumentem wymaganym do handlu bronią. W przypadku eksportu broni lub amunicji, sprawa trafia do Ministerstwa Gospodarki. Eksporter musi tam przedstawić wydane przez nabywcę świadectwa końcowego użytkownika, to znaczy oficjalnie potwierdzenie od odbiorcy, że ten zamówił sprzęt. Takie dokumenty dodatkowo potwierdza się drogą dyplomatyczną. W praktyce oznacza to, że poprzez przedstawicielstwa dyplomatyczne rząd kraju sprzedającego broń pyta rząd kraju kupującego, czy istotnie takie dokumenty wystawił. To jedyne zabezpieczenie, przed dostaniem się broni w niepowołane ręce. — Nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś przedstawił fałszywe świadectwa — zapewnił nas Maciej Karczyński, rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Ale podczas przeprowadzonej operacji pod przykryciem zdobyliśmy dowody, że ten system jest fikcją. Podczas rozmów z podstawionym dziennikarzem Andrzej I. zaproponował dostarczenie takich dokumentów z czterech różnych krajów: Jemenu, Mali, Nigerii i Kirgistanu. Zapewnił, że zostaną one potwierdzone dyplomatycznie. Miały one być podkładką dla zorganizowania przemytu broni na wschodnią Ukrainę. Jeżeli Andrzej I. na taką skalę posługuje się sfałszowanymi dokumentami, może to oznaczać, że broń i amunicja na wielką skalę trafia na czarny rynek. Jeżeli tak się dzieje, to mogą ją kupować organizacje terrorystyczne, separatyści czy rządy naruszające prawa człowieka. W skrajnych przypadkach może się nawet zdarzyć, że broń sprzedawana przez europejskie rządy zostanie wykorzystana do akcji przeciwko kontyngentom składającym się z żołnierzy tych państw.

Z naszych ustaleń wynika tymczasem, że Andrzej I. od lat współpracuje z polskim przemysłem zbrojeniowym. Kilka lat temu był przedstawicielem holdingu Bumar na targach w jednym z państw bałkańskich. Współpracuje też z państwowymi zakładami produkującymi materiały wybuchowe. — Jeśli ktoś ma koncesję, znaczy że został sprawdzony — powiedział nam przedstawiciel tych zakładów, kiedy zapytaliśmy o współarcę z Andrzejem I.

Bertold Kittel, Jarosław Jabrzyk

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

ale pierdoły ten co pisał co się chwalił nie mają zielonego o tym pojęcia.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Powiązania, pieniądz, brak rozumnych i doświadczonych fachowców w całym (ogólnie) Rządzie, to stworzenie pola dla działań mafii. Nikt nic nie może - jak w oborze.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          jak to kto chroni, mafia i pieniadze, gosc jest nietykalny, tak juz dzis jest.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              1
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              Pomoc | Zasady forum
              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
              zamknij
              Jak zorganizowaliśmy przemyt broni dla separatystów
              Następny odcinek:

              Jak zorganizowaliśmy przemyt broni dla separatystów