Aktualności

powrót do listy

Kto i dlaczego może w Polsce robić paliwowe interesy z Rosją?

Kto i dlaczego może w Polsce robić paliwowe interesy z Rosją?
Kto i dlaczego może w Polsce robić paliwowe interesy z Rosją? 
Dlaczego rosyjski gigant paliwowy Łukoil chce budować swoją bazę w Polsce akurat na skraju Puszczy Białowieskiej? Jaka jest rola w inwestycji biznesmana powiązanego z polską mafią paliwową, którego firma na tym samym terenie ma duży terminal przeładunkowy? W jaki sposób po wyborach wygranych przez SLD ten terminal odebrano jego twórcy, innemu przedsiębiorcy z Podlasia?

Pod koniec września w mediach (Dziennik) pojawiła się informacja, że koncern Łukoil chce wybudować ogromną bazę paliwową na skraju Puszczy Białowieskiej. Ekolodzy byli oburzeni, a rosyjski koncern odmawiał komentarzy w tej sprawie.

Reporterzy Superwizjera dotarli tymczasem do szczegółowych planów budowy bazy Łukoil. Jej powierzchnia to ponad 16 hektarów. Ma powstać w miejscowości Leśna, kilka kilometrów od granicy puszczy. W naziemnych i podziemnych zbiornikach będą magazynowane olej napędowy, benzyna i gaz. Stąd cysterny będą rozwozić paliwo do stacji benzynowych Łukoil w całej Polsce. Z bazy ma wyjeżdżać 25 samochodowych cystern na dobę.

Miejsce, w którym Łukoil chce budować swoją bazę, ma jedną podstawową zaletę. Dochodzą tu szerokie rosyjskie tory aż z dalekiej Syberii. Tym samym odpada poważny problem logistyczny: nie trzeba zmieniać podwozi wagonów na granicy. Kolejowe cysterny z ropą mogą wjechać kilka kilometrów w głąb Polski, czyli na teren Unii Europejskiej. Tu paliwo może być magazynowane w planowanej bazie albo transportowane dalej ciężarówkami lub koleją po węższych, europejskich torach.

Walory tego miejsca na początku lat 90. zauważył przedsiębiorca z Podlasia Mirosław Ciełuszecki. Na końcu szerokich torów, około dwóch kilometrów od planowanej obecnie inwestycji firmy Łukoil, wybudował terminal przeładunkowy i zaczął sprowadzać ze Wschodu sól potasową, niezbędny składnik do produkcji nawozów rolniczych. Jego pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Firma rosła w siłę, a on sam szybko został milionerem. Doradzał mu Marek Karp, prywatnie jego wieloletni przyjaciel, a publicznie znany jako twórca i szef opiniotwórczego Ośrodka Studiów Wschodnich.

Kłopoty firmy Ciełuszeckiego zaczęły się jesienią 2001 roku, po wyborach parlamentarnych wygranych przez SLD. W firmie pojawiły się kontrole skarbowe, a on wkrótce został zatrzymany przez funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa. W białostockiej prokuraturze usłyszał zarzuty działania na szkodę własnej firmy i na kilka miesięcy trafił do aresztu. Zarzuty wyłudzenia pieniędzy z firmy Ciełuszeckiego (zdaniem prokuratury: 166 tys. zł za fikcyjne doradztwo) usłyszał także Marek Karp. Wkrótce jednak zmarł w wyniku powikłań po tajemniczym wypadku samochodowym. W sierpniu 2004 roku na jego auto najechał z tyłu białoruski TIR i wepchnął je pod ciężarówkę jadącą z przeciwka.

Banki szybko wypowiedziały kredyty firmie Ciełuszeckiego. Pojawił się syndyk, który wkrótce ją sprzedał. W ten sposób nawozowy terminal stworzony przez Mirosława Ciełuszeckiego został przejęty przez paliwową spółkę Ekoenergia z Poznania, której prezesem był Marek B. Według prokuratury, to jedna z kluczowych osób tzw. mafii paliwowej w Polsce, a sam terminal był wykorzystywany do nielegalnego obrotu paliwami sprowadzanymi ze wschodu. Śledztwo, w którym Marek B. jest jednym z podejrzanych, a ciążące na nim zarzuty sięgają 90 milionów złotych, wciąż się toczy. Nie przeszkadza mu to jednak w prowadzeniu paliwowego biznesu.

Dziś Marek B., przez zależne od siebie spółki, nadal kontroluje terminal, a także współpracuje z koncernem Łukoil. Oficjalnie terminal zajmuje się przeładunkiem parafin (pochodna produkcji ropy) dla firmy Łukoil importowanych z Rosji na teren Unii Europejskiej. W terminalu kończą się szerokie rosyjskie tory, a istniejące bocznice pozwalają na przeładunek wszelkich towarów na wagony poruszające się po węższych, europejskich torach.

Mirosław Ciełuszecki swoją firmę stracił w ciągu kilku miesięcy. O swoje dobre imię walczy od ponad sześciu lat, bo wymiar sprawiedliwości nie potrafi rozstrzygnąć, czy postawione mu zarzuty działania na szkodę własnej firmy były słuszne. W 2006 roku usłyszał wyrok skazujący. Jednak rok później sąd drugiej instancji, po rozpatrzeniu apelacji i wytknięciu sądowi pierwszej instancji szeregu uchybień i dużej dowolności w ocenie materiału dowodowego, uchylił ten wyrok i postanowił, że proces ma się rozpocząć od początku. Pierwsza rozprawa już za kilka dni.

autor: Robert Socha, Współpraca : Jacek Daciów, Zdjęcia : Dariusz Szymura , Krzysztof Łuczak , Tomasz Mielcarz, Montaż : Grzegorz Jaskierny

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Ciało Popiełuszki wyławiano dwa razy
Następny artykuł:

Ciało Popiełuszki wyławiano dwa razy

tvnpix