W obronie gnębionych ludzi
  Foto: |
Nie bała się bronić gnębionych ludzi. Wystąpiła przeciwko jednemu z najbogatszych i najbardziej wpływowych Polaków. Jak teraz wygląda życie Krystyny Lemanowicz?

„Ja cię zniszczę”

Krystyna Lemanowicz – w latach 80. założyła  Solidarność w pilskim Społem, w 90. – pierwsze w Pile hospicjum. Od lat działa w Stowarzyszeniu Ekologicznym Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej i Stowarzyszeniu Przeciw Bezradności Społecznej. W trakcie swojej pracy zebrała materiały dowodowe, na podstawie których w 2009 roku ruszył pierwszy proces karny Henryka Stokłosy, wpływowego biznesmena i senatora, jednego z najbogatszych Polaków. Wkrótce dotknęły ją nękanie, groźby i szykany. Bojąc się o swoje życie, Krystyna Lemanowicz wraz z mężem musiała wyprowadzić się z Piły.

- W 2004 roku po sesji rady powiatu pan Stokłosa podszedł do mnie i powiedział: ja cię zniszczę – wspomina Krystyna Lemanowicz.

Krystyna Lemanowicz prowadziła w Pile hospicjum i opiekowała się umierającymi. Wielu z nich na łożu śmierci opowiadało jej o działalności lokalnego biznesmena i ludzi z nim związanych.

- Pierwsza bulwersująca opowieść była o młodym chłopaku, któremu ochroniarz senatora obciął palec - opowiada Lemanowicz. Zabrał go z domu, zawiózł do lasu i tam tasakiem obciął palec. Potem kazał mu się rozebrać i wracać nago do domu, ponad 20 kilometrów. - To była kara za to, że miał rzekomo jakieś rurki kraść - mówi. - Ci, którzy opowiadali mi o swojej tragedii, wymieniali inne nazwiska. Na potwierdzenie tego, co powiedzieli, jechałam do nich. Zawsze jeździłam z kamerą i starałam się ich nagrywać.

Wstrząsające historie ofiar

Lemanowicz mówi, że trudno jej było uwierzyć w historie, które słyszała.

- Jak można kogoś włożyć do klatki i zanurzać go w wodzie, żeby się przyznał do czegoś, czego nie zrobił? Bić do nieprzytomności? Jak można wywieźć człowieka do lasu i kazać mu kopać grób? Jak można odstrzelić komuś nogę? – pyta.

W 2005 roku nagrała opowieść Mieczysława Hecka, który od postrzału stracił nogę. Ochroniarze senatora zastali go na stawach senatora i posądzili o kradzież ryb.

- Gdy zacząłem uciekać, padł strzał i wyrwało mnie w powietrze - opowiada Heck. - Upadłem na ziemię. Podbiegli i dostałem z broni gazowej. Później bili mnie kijami grubości trzonka od wideł.

Jedną z osób, które bały się wystąpić przed kamerą był kierowca, pracownik zakładów należących do senatora, który spowodował wypadek drogowy. Ze strachu przed odpowiedzialnością uciekł z miejsca zdarzenia, zostawiając samochód z towarem bez opieki.

- Widziałam tego mężczyznę na następny dzień – opowiada pracownica zakładów należących do Henryka Stokłosy. - Wywieźli go na stawy rybne i zmuszali do przyznania, że on te indyki wywiózł i chciał sprzedać. Ciało miał tak obite i posiniaczone... To był mężczyzna po czterdziestce, a w tym czasie, w którym ja z nim rozmawiałam, to cały czas płakał...

- Najbardziej zbulwersował mnie przypadek młodego chłopaka, który zginął w dziwnych okolicznościach - opowiada Krystyna Lemanowicz. - Ale zanim zginął, podejrzewano go, że kradnie ze stawów senatora ryby. Musiał więc ponieść karę. Pierwsza kara to była taka, że przywiązano go do samochodu, rozebrano do naga i ciągano po tych stawach. Kiedy go puszczono, był poobdzierany, kaleki, chodził o kulach. Ale powiedziano mu, że jeżeli piśnie choć jedno słowo - zginie. Drugi raz złapano go w okolicach domu, zawieziono do lasu, kazano kopać grób. Ale jeszcze wtedy puszczono. Za trzecim razem już go nie puszczono - mówi Lemanowicz.

„Powiedział, że zginę”

Według Krystyny Lemanowicz człowiek, który może ponosić odpowiedzialność za prześladowanie mieszkańców powiatu, najprawdopodobniej zastraszał także pracowników instytucji państwowych.

- To był terror w całym powiecie. Urzędniczka urzędy skarbowego powiedziała: ja się boję. Ten pan powiedział, że zginę, jeżeli nie zmienię zeznań – opowiada Lemanowicz.

O wszystkich historiach informowała policję i prokuraturę.

- Jak miałam kontakt z policją i prokuraturą w rejonie, odnosiłam wrażenie, że oni się czegoś boją. Poszłam kiedyś do prokuratora i powiedziałam mu: czas wyjąć z szafy pancernej dokumenty! Wiem, że było rozpoznanie, wiem kto to zrobił i pan też to wie. Trzeba ruszyć śledztwo!" Śmiali się, pytali, czy się nie boję. Ale prokurator wreszcie wystąpił z listem gończym. Zadzwonił potem do mnie i prosił, żebym nie otwierała drzwi, jak ktoś będzie pukał - opowiada.

Niedługo potem Krystyna Lemanowicz zaczęła dostawać anonimowe ulotki grożące jej śmiercią. Na wielu z nich widniało nazwisko i zdjęcie lokalnego biznesmena. Jednak wszystkie sprawy związane z tymi groźbami umarzano z powodu nie wykrycia sprawcy. Lemanowicz pokazuje nam jeden z anonimów i opowiada:

- Kiedy dostałam tę ulotkę, przeżyłam szok. Rozpłakałam się strasznie. Bo jednak to jest w tyle głowy: człowiek bez nogi, zginął w dziwnych okolicznościach, ten nie ma palca, tego topili – przyznaje.

Jedną z metod nękania Lemanowicz było umieszczanie szkalujących ją materiałów, które ukazywały się w Tygodniku Nowym – lokalnej gazecie należącej do Henryka Stokłosy. Zdaniem Krystyny Lemanowicz, gazeta posunęła się nawet do prowokacji.

- To była przygotowana perfekcyjnie akcja: wpuszczenie do mojego domu dziennikarza, który zdobył moje zaufanie. Po kilku miesiącach okazało się, że to był człowiek nasłany, który zainstalował w naszym domu podsłuchy - mówi.

Senator nie chce rozmawiać o przeszłości

Reporterka Superwizjera rozmawiała z Henrykiem Stokłosą telefonicznie, ale ten nie wyraził zgody na jej upublicznienie. Stwierdził, że nie widzi sensu we wracaniu do spraw z przeszłości. Poproszony o skomentowanie sprawy Mieczysława Hecka, powiedział, że dowiedział się o niej dopiero z telewizji. Samego Hecka nazwał złodziejem. Stwierdził też, że nie zna Pawła Sobczaka, któremu obcięto tasakiem palec, że nie miał na to wpływu i nie czuje się za to odpowiedzialny. Powiedział, że w tej chwili cieszy się zasłużoną emeryturą. Został radnym w starostwie w Pile, żeby w Polsce coś się zmieniło. Dodał, że radzi sobie w życiu i będzie sobie radził jeszcze lepiej, podczas gdy ci, którzy go oskarżają, nic w życiu nie osiągnęli.

Krystyna Lemanowicz miała w sobie odwagę, żeby sprzeciwić się patologiom, które zauważała wokół siebie. Nie zawahała się stanąć w obronie przeciętnych ludzi, mieszkańców swojego powiatu. Jej walkę z wpływowym i bogatym przedsiębiorcą rzecznik praw obywatelskich porównał do walki Dawida z Goliatem. Proces przedsiębiorcy wciąż trwa. Część zarzutów już się przedawniła.

- Wiele rzeczy udało się załatwić. Wiele jest w toku. Procesy trwają. Ta malutka cegiełka włożona w to, żeby było lepiej, jest sukcesem – podsumowuje Krystyna Lemanowicz.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Mieszkam dość daleko od Piły, ale kiedyś to było moje woj. U nas Henryk Stokłosa był słyszany z dobrej strony. Zatrudniał w zakładach pracy dość sporą grupę ludzi, skupował od rolników żywiec. Rozdawał kaszankę biednym, fundował dzieciom wiejskim kolonie. A że społeczeństwo było wychowane w PRLu więc tylko kradli tak jak za... rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      malgorzata_glusinska
      malgorzata_glusinska

      odważna kobieta , gdyby nie tchórze nie byłoby tyle nieszczęść...też się cieszę , że być może coś się ruszy w sądownictwie bo nigdzie nie było sprawiedliwości, mamona żądziła

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          To moze byc prawda żyłam w tamtych latach i pamietam co wyprawiali ochroniarze z ludzmi Szok

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              Pomoc | Zasady forum
              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
              zamknij
              Skandaliczne działania policji w sprawie gangu „obcinaczy palców”
              Następny odcinek:

              Skandaliczne działania policji w sprawie gangu „obcinaczy palców”