Rosyjska pralnia brudnych pieniędzy rozpracowana
  Foto: |
Jest wiele sposobów na wypranie brudnych pieniędzy, ale ten był wyjątkowy. Twórcy schematu rosyjskiej pralni wykorzystali wymiar sprawiedliwości w kilku krajach. Pieniądze z fikcyjnych spółek wpływały też na konta polskich firm. Międzynarodowy system prania pieniędzy na wielką skalę odkryła grupa dziennikarzy śledczych, w tym reporterzy "Newsweeka" i "Superwizjera".

Chodzi o pralnię brudnych pieniędzy na ogromną skalę: transfery przeszły przez 5140 spółek, przelewy trafiły do 732 banków w 96 krajach na całym świecie. Przestępcy wyprali gigantyczną kwotę ponad 20 miliardów dolarów.

Wszystko zaczynało się od fikcyjnej pożyczki na olbrzymią kwotę. Udzielały ją sobie dwie firmy zarejestrowane w Wielkiej Brytanii. Gwarantem tej pożyczki była firma z Rosji i - co najważniejsze - obywatel Mołdawii.

Rosyjskie firmy, które trzymały brudne pieniądze na mołdawskim koncie, mogły bez obaw przelać je dalej do Unii Europejskiej. Kwoty trafiały z Mołdawii na Łotwę, gdzie swoje konta miały rzekomo poszkodowane brytyjskie firmy. Później pieniądze z oficjalnym sądowym stemplem trafiały do systemu Unii Europejskiej i reszty świata.

Kto prał u nas brudne pieniądze z Rosji?

Polski wątek

W sprawie pojawia się polski wątek. Okazuje się, że na konta kilkudziesięciu polskich firm wpłynęło ponad sto przelewów z fikcyjnych spółek założonych tylko po to, żeby miliardy dolarów wprowadzić do legalnego obiegu. Zadziwiająco wiele z tych firm zajmuje się hurtową sprzedażą owoców i warzyw do Rosji.

Jak pisze w najnowszym numerze "Newsweek" do polskiego systemu bankowego przeniknęło po cichu ponad 9 milionów dolarów rosyjskich brudnych pieniędzy.

Autorzy artykułu - Wojciech Cieśla z "Newsweeka" i dziennikarz "Superwizjera" Endy Gęsina-Torres z wskazują, że wśród beneficjantów "Laundromatu" (tak nazwali sprawę na potrzebę dziennikarskiego śledztwa) jest Stowarzyszenie Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych (ECAG).

To prorosyjski think tank założony ponad dziesięć lat temu przez Mateusza P., byłego posła Samoobrony, który obecnie od roku siedzi w areszcie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz rosyjskiego wywiadu. Centrum dostało przelew na 21 tys. euro od Crystalord Limited.

Tytuł przelewu brzmi "Consulting services inv 7444 dd 08/05/2013". To ciekawe, bo stowarzyszenie nie prowadzi działalności gospodarczej. Nie mogło dostać pieniędzy za konsulting. A Crystalord Limited to firma-krzak.

Szefem ECAG jest Marcin D. - Usługi konsultingowe? A skąd! Przecież my nie prowadzimy działalności gospodarczej. Nie możemy tego robić - mówi, gdy dziennikarze zapytali go o przelew.

Pytaniem nie jest za to zdziwiony Marian S., były skarbnik stowarzyszenia. - Przelew przyszedł, a zaraz potem pieniądze poszły gdzieś dalej za granicę. Nie wiem gdzie. To mnie zdziwiło, bo nie było u nas takich kwot, mieliśmy po kilkaset złotych. Dzień po przelewie, właśnie z tego powodu, ustąpiłem. Twierdził, że to legalne, że dostaliśmy darowiznę z zagranicy - podkreśla w rozmowie.

D., zapytany ponownie o przelew tym razem się go nie wyparł. Ale nie chce mówić o finansach.

"Newsweek" zwraca uwagę, że to jedyny "polityczny" transfer w całym pakiecie. Oprócz ECAG beneficjentami przelewów z banków na Łotwie i w Mołdawii są spółki, rzadziej jednoosobowe firmy.

Możliwe scenariusze

Do dziś nie wiadomo, do kogo należały miliardy umieszczone w "Laundromacie".

"Według jednej wersji - do bogatych Rosjan, którzy chcieli w ten sposób uniknąć płacenia podatków. Według innej - to pieniądze Gazpromu na łapówki, które ktoś chciał zalegalizować poza Rosją. Kolejna wersja głosi, że pralnia to element wojny hybrydowej Moskwy z państwami, które próbują zbliżać się do Europy i uciec z rosyjskiej strefy wpływów" - piszą Cieśla i Gęsina-Torres.

Tych, którzy zmontowali "Laundromat" od kilku lat szuka mołdawska prokuratura, ale dopiero dziś po raz pierwszy pojawiają się informacje o tym, kto otrzymywał przelewy od spółek zaangażowanych w gigantyczną "pralnię".

Z informacji dziennikarzy wynika, że podejrzanymi transakcjami polskich firm nie zajął się Główny Inspektor Informacji Finansowej, instytucja powołana do walki z praniem brudnych pieniędzy.

Więcej szczegółów dotyczących sytemu prania brudnych pieniędzy zobaczysz w programie "Superwizjer" w najbliższą sobotę 25 marca na antenie TVN24 godzinie 20:00 oraz we wtorek 28 marca na antenie TVN o godzinie 23:30.

Czytaj także w Newsweeku:

Operacja „Laundromat”. 21 mld brudnych dolarów z Rosji

WspółpracaWspółpraca

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
zamknij
"Ręce trochę za nisko mu zjechały!" Pacjentki oskarżają lekarza o molestowanie!
Następny odcinek:

"Ręce trochę za nisko mu zjechały!" Pacjentki oskarżają lekarza o molestowanie!