Sprawa Olewnika: Mózg, Prezes, Prokurator

następna strona

Aktualności

powrót do listyPoprzednia

Zło w Chełmnie

Przekazywał AK raporty o Zagładzie i został wydany Niemcom przez Polaków. Czy po latach odsłoni się prawda o potwornej zdradzie i zbrodni, do której doszło w cieniu obozu zagłady Żydów w Chełmnie nad Nerem?
Zło w Chełmnie

Chełmno nad Nerem (Wielkopolska) było pierwszym miejscem, gdzie naziści zorganizowali obóz zagłady Żydów. Mordowano ich tam spalinami tłoczonymi przez rury do wnętrza ciężarówek. Chełmno mieściło się na terenie przyłączonego do hitlerowskiej Rzeszy tzw. Kraju Warty, w którym Niemcy zaprowadzili od samego początku wyjątkowy terror. Działalność konspiracyjna była tam dużo trudniejsza i dużo bardziej ryzykowna niż np. na terenie Generalnej Guberni.

Do tych, którzy mimo to ją podjęli należał przedwojenny sekretarz gminy Chełmno Stanisław Kaszyński. Podczas okupacji pozostał urzędnikiem. Najprawdopodobniej współpracował z Armią Krajową i przekazywał zaszyfrowane meldunki dotyczące sytuacji w Chełmnie.

Pierwsze transporty Żydów dotarły do obozu w Chełmnie nad Nerem w grudniu 1941 roku. Do obozu zagłady trafiali głównie Żydzi z Kraju Warty, ale też Polacy, Cyganie, jeńcy radzieccy oraz dzieci z czeskich Lidic. W załodze obozu znalazło się też ośmiu Polaków. Po wojnie wszczęto w ich sprawie śledztwo, które zakończyło się 55 lat po opisywanych wydarzeniach. Przed sądem stanął ostatni z żyjących z tej grupy Henryk M., który notabene w końcu sam stał się ofiarą nazistów i przez kilka miesięcy był więźniem Auschwitz. W lipcu 2001 roku skazano go na osiem lat więzienia, ale wkrótce ze względu na stan zdrowia orzeczono przerwę w odbywaniu kary. W celi przesiedział niecały rok.

Wojny nie przeżył Stanisław Kaszyński. W styczniu 1942 roku wysłał list. Prawdopodobnie opisywał w nim, jak w Chełmnie morduje się ludzi. Niedługo potem został aresztowany i zamordowany przez Niemców. Taki sam los spotkał jego żonę.

Reporter Superwizjera dotarł do ludzi, którzy znają historię Kaszyńskiego. Niektórzy z nich pamiętają jeszcze okupację. Z ich relacji wynika, że bohaterskiego Polaka wydali w ręce Niemców inni Polacy. Ten trop rozważany był w śledztwie, ale nie doprowadziło ono do ustalenia żadnych konkretów. Czy dlatego, że świadkowie nie chcieli wskazać na prawdopodobnych sprawców, którzy wtedy, gdy toczyło się śledztwo jeszcze żyli? Czy teraz możliwe będzie dotarcie do prawdy o koszmarnej zdradzie?

autor: Piotr Litka, zdjęcia: Piotr Wacowski, Michał Malinowski, montaż: Maciej Karczewski, Grzegorz Jaskierny

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
tvnpix