Aktualności

"Jest wiele innych sposobów na zabicie żony…"
Dariusz Perzyński jest oskarżony o pięciokrotne morderstwo 
- Jestem niewinny - mówi Superwizjerowi Dariusz Perzyński, oskarżony o zabójstwo pięciu osób ze swojej rodziny.

Po dwóch latach spędzonych w areszcie Dariusz Perzyński, oskarżony o podpalenie swojego rodzinnego domu i zabójstwo żony i czworga dzieci, przerywa milczenie. W rozmowie z dziennikarzem Superwizjera zapewnia, że to nie on zabił swoich bliskich, a jego pobyt w areszcie to nieporozumienie, które wyjaśni przed sądem. W Sądzie Okręgowym w Gliwicach, w oddziale zamiejscowym w Rybniku, dobiega końca proces w tej sprawie.

Biegli: to było podpalenie

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się dokładnie trzy lata temu w jednorodzinnym domu na obrzeżach Jastrzębia Zdroju. W pożarze budynku zginęła 40-letnia kobieta, jej trzy córki i syn. Ocalał jedynie najstarszy syn, Wojciech. Ojciec rodziny, Dariusz Perzyński był w tym czasie poza domem. Początkowo  wydawało się że pożar był nieszczęśliwym wypadkiem.

Wkrótce biegli zaczęli jednak podejrzewać, że było to podpalenie: ogień  został podłożony w sześciu miejscach, w tym samym czasie. Po niemal roku śledztwa aresztowano Dariusza Perzyńskiego. Ustalono, że w chwili pożaru jego telefon logował się w pobliżu domu, chociaż mężczyzna twierdził, że pracował wtedy w swoim zakładzie stolarskim w sąsiedniej miejscowości. Śledczy ustalili także motyw: miał nim być zamiar spłaty długów, które miał - około miliona złotych - pieniędzmi z polis ubezpieczeniowych.

"Jest wiele innych sposobów na zabicie żony…"

Dziennikarz Superwizjera spotkał się z Dariuszem Perzyńskim w sali widzeń Aresztu Śledczego w Raciborzu. Rozmawiali o wydarzeniach sprzed trzech lat i o obecnych relacjach z synem, który ocalał z pożaru.

Dariusz Perzyński stanowczo zaprzecza że to on podpalił swój dom: - Gdybym chciał doprowadzić do takiej tragedii to zrobiłbym to inaczej, chociaż trudno mi to sobie w ogóle wyobrazić - mówi reporterowi Superwizjera.

Dodaje, że gdyby chciał zabić żonę to jest na to wiele innych, niemożliwych do wykrycia przez śledczych, sposobów. - Tylu ilu jest mężów na świecie, tyle jest pomysłów na zabicie żony. Razy trzy - mówi i przywołuje rozmowę z kolegami z celi. - Podpowiedzieli, co by można zrobić: na przykład wracając z Francji żona mogła z paść z jakiejś półki widokowej w Szwarcwaldzie.

Sam sobie wysyłał wiadomości i pieniądze

Dariusz Perzyński  odniósł się też do ustaleń biegłych, które doprowadziły go na salę sądową. Według nich, po pożarze, mężczyzna, by odsunąć od siebie podejrzenia, sam do siebie wysyłał SMS-y, w których rzekomy podpalacz przepraszał go za to, co zrobił.

Ustalono też, że sam wysłał do siebie przekaz pieniężny w wysokości pięciu tysięcy złotych - jako zadośćuczynienie za pożar. Dariusz Perzyński przyznał się do utrudniania śledztwa i tworzenia fałszywych dowodów. Twierdzi, że zrobił to, by opóźnić działania policji i zyskać czas na pochowanie swoich bliskich.

- Nie mogłem się dać zapuszkować chciałem się pożegnać z bliskimi, a miałem zapowiedziane, że zaraz po pogrzebie mogą mnie zamknąć, stąd takie działania. Pewne rzeczy wzięły się z emocji, których dziś nie potrafię nazwać. Jestem dziś w najbardziej samotnym miejscu na świecie, odizolowany od syna i wszystkich bliskich, którzy na mnie czekają z miłością, nie da się tego  opowiedzieć - mówi. Podkreśla, że swoją niewinność udowodni w mowie końcowej. - Jestem pewny swego, mam czyste sumienie. Nie jestem zwyrodnialcem - mówi Superwizjerowi Dariusz Perzyński.

Mężczyzna jest również oskarżony o usiłowanie zabójstwa swojego syna, 19-letniego Wojciecha, który jako jedyna z osób przebywających w domu przeżył pożar. Jak twierdzi Perzyński, jego syn nigdy nie zapytał go o to, czy zabił jego matkę i rodzeństwo. Kontakt ze sobą utrzymują regularnie, widują się raz na miesiąc.

- Siedzimy przy stoliku, możemy się tak po męsku przytulić, tak że jest, że tak powiem, ten kontakt cielesny: ojciec-syn - mówi Dariusz Perzyński.

"Ojciec jest niewinny, jest dla mnie autorytetem"

Reporter Superwizjera rozmawiał z 19-letnim Wojciechem. - Wierzę, że ojciec jest niewinny ja to  po prostu o wiem - mówi chłopak i dodaje, że dorastał w szczęśliwym i religijnym domu - wszyscy działali w ruchu Światło-Życie, a dzieci należały do ruchów oazowych. - Moja rodzina może nie była rodziną  wzorową, bo zawsze są jakieś spory, ale zawsze czuliśmy się kochani przez rodziców. Byli dla nas takim wzorem, wzorem małżeństwa - wspomina.

19-latek pokazał nam też swój rodzinny dom. Budynek jest obecnie niezamieszkały, a Wojtek przychodzi tu bardzo rzadko - żeby odebrać pocztę.

Wspomnienie tragicznej nocy

W rozmowie z dziennikarzem Superwizjera chłopak wspomina tragiczną noc. Twierdzi, że przeżył dzięki  temu, że wychylił się przez okno, dzięki czemu miał dostęp do świeżego powietrza. To on zadzwonił na 112 z alarmem, że płonie jego dom. - Pewne rzeczy pamiętam, pewnych nie, bo to wiadomo był dla mnie szok - opowiada. - Było ciemno aczkolwiek kiedy już byłem przy oknie to kilkakrotnie próbowałem odejść od okna chciałem pomóc bo nie wiedziałem co się z nimi dzieje, ale tak naprawdę nie dało się podnieść głowy spod parapetu, nie dało się nic zrobić. Próbowałem dzwonić do ojca, do matki ale nikt nie odbierał - relacjonuje.

Teraz, trzy lata później, kontakt z ojcem Wojtek ma tylko w areszcie. - Rozmawiamy o takich bieżących rzeczach. Wiadomo, wyroku nie da się przewidzieć, można tylko spekulować, po prostu czekam jak to się skończy, ale jestem dobrej myśli. Na pewno chciałbym, żeby tata wyszedł jak najwcześniej, szczególnie teraz, kiedy wszystkie ważniejsze decyzje stoją przede mną - mówi Wojciech Perzyński w rozmowie z Superwizjerem.

Komentarze (11)

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Jak dla mnie to syn ma coś na sumieniu.Jest jakiś dziwny! Dla mnie jest dziwne to,że chłopak nie próbował ratować sióstr. Dlaczego nic nie zrobił. To jet nie do-pojęcia. On tylko siedział przy oknie. Matki potrafią z pożaru dzieci wynieść,a on nie zrobil Nic.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      pozostał mu tylko ojciec i dlatego naiwnie wierzy w jego niewinność...

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          ten syn tez podejrzany jakis

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Może po prostu głupi.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  Skutek przedawkowania religii

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      1
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      To są te religijne domy!!!

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          1
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          Syn się boi psychopaty i dla swojego dobra nie oskarża ?

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              1
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              a teraz ze strachu jako ostatnia deske ratunku telewizje wezwal..?czy chce byc slawny jak "mama madzi"?

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  nie wierze w niewinnosc.jak naiwnym trzeba by bylo byc..w gazdym gescie,slowie,(nie mowiac juz o dowodach),cwaniakowaniu widac wine.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      Pomoc | Zasady forum
                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                                      Oskarżony o spalenie własnej rodziny przerywa milczenie
                                      Następny artykuł:

                                      Oskarżony o spalenie własnej rodziny przerywa milczenie

                                      tvnpix