EXTRA: Polityka i prokuratura - rozmowa z prokuratorem Przybyłem
9 stycznia 2012, 11:00
Polityka i prokuratura - rozmowa Superwizjera z prokuratorem Przybyłem.
To jest atak wizerunkowy na Prokuraturę Wojskową i na generała Krzysztofa Parulskiego, który pewnie komuś przeszkadza. To wygląda coraz gorzej - mówił tydzień temu dziennikarzom Superwizjera Płk Mikołaj Przybył. Z Przybyłem spotkaliśmy sie, by porozmawiać na temat zamieszania wokół zarzutów inwigilowania dziennikarzy, stawianych wojskowej prokuraturze okręgowej w Poznaniu.
Płk Mikołaj Przybył prowadził śledztwo, które miało wykazać, w jaki sposób informacje ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej wyciekają do polityków i dziennikarzy.
Rozmowa nie była rejestrowana.
Zdaniem Przybyła prokuratura miała prawo sprawdzać z kim kontaktował się prokurator Marek Pasionek, podejrzewany o wynoszenie informacji.
- Pozwala nam na to prawo, najpierw trzeba je zmienić, aby potem krytykować prokuratorów - bronił swoich decyzji prokurator.
- To wygląda coraz gorzej, to jest zadyma obliczona na to, by Parulskiego usunąć. To jest polityczny zamach na niego, a dla mnie wielka strata, bo to jest prokurator, który w życiu nie kazał mi niczego umorzyć.
Pytany przez nas o to, kto mógłby odwołać Generała Parulskiego, szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, Przybył wskazywał Andrzeja Seremeta, prokuratora generalnego.
- Myślę, że w jego (Parulskiego) obronie stanie szef MON. To zamieszanie to jest atak wizerunkowy na firmę, to my zaczęliśmy coraz większe śledztwa w sprawie korupcji w armii, z których jasno wynika, że armia traci olbrzymie pieniądze. A wiem, że są sygnały, by prokuraturę wojskową rozwiązać, a pion przestępczości zorganizowanej w szczególności. - podkreślał w czasie rozmowy Płk Przybył.
O sprawie rzekomej inwigilacji dziennikarzy Przybył mówił: Robiłem to na tyle uczciwie, na ile pozwala mi prawo. Miałem bilingi Pasionka, on dzwonił pod dwa numery zawsze w tych dniach, w których potem pojawiały się publikacje. To były dwa numery. I kolejne kontakty, z byłymi, wysokimi rangą szefami służb specjalnych.
- Sprawdziłem wszystkich prokuratorów, którzy w tamtym czasie mieli kontakt z aktami sprawy smoleńskiej. Od rzecznika po szefów prokuratur. Potem zwróciłem sie z wnioskiem o badanie na wariografie tych prokuratorów, łącznie z Seremetem. Tylko Pasionek odmówił. Na prostowanie tych informacji, że inwigilowaliśmy dziennikarzy - powoli nie mam już siły. Kłamstw w tej sprawie jest kilka, m.in. Prokuratora Seremeta, że jest zaskoczony, że było wszczęte w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne wobec Pasionka. Sam mu o tym trzy razy osobiście meldowałem.
Współpracujący z Superwizjerem Łukasz Cieśla, dziennikarz Głosu Wielkopolskiego, był pierwszym dziennikarzem, który próbował reanimować Przybyła po próbie samobójczej.
- Po tym, jak wydał oświadczenie, zapytałem go, czy będzie odpowiadał na pytania. Powiedział, że tak, musi tylko wywietrzyć pokój.
Staliśmy na korytarzu i usłyszeliśmy hałas. Ktoś powiedział, że pewnie kamera się wywróciła. Zobaczyłem go na ziemi, myślałem, że zemdlał. Po chwili zobaczyłem krew, próbowałem ułożyć go w pozycji bocznej. Prosiłem o pomoc operatorów kamer, ale oni kręcili leżącego człowieka. To dla mnie okrutne.
Płk Mikołaj Przybył prowadził śledztwo, które miało wykazać, w jaki sposób informacje ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej wyciekają do polityków i dziennikarzy.
Rozmowa nie była rejestrowana.
Zdaniem Przybyła prokuratura miała prawo sprawdzać z kim kontaktował się prokurator Marek Pasionek, podejrzewany o wynoszenie informacji.
- Pozwala nam na to prawo, najpierw trzeba je zmienić, aby potem krytykować prokuratorów - bronił swoich decyzji prokurator.
- To wygląda coraz gorzej, to jest zadyma obliczona na to, by Parulskiego usunąć. To jest polityczny zamach na niego, a dla mnie wielka strata, bo to jest prokurator, który w życiu nie kazał mi niczego umorzyć.
Pytany przez nas o to, kto mógłby odwołać Generała Parulskiego, szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, Przybył wskazywał Andrzeja Seremeta, prokuratora generalnego.
- Myślę, że w jego (Parulskiego) obronie stanie szef MON. To zamieszanie to jest atak wizerunkowy na firmę, to my zaczęliśmy coraz większe śledztwa w sprawie korupcji w armii, z których jasno wynika, że armia traci olbrzymie pieniądze. A wiem, że są sygnały, by prokuraturę wojskową rozwiązać, a pion przestępczości zorganizowanej w szczególności. - podkreślał w czasie rozmowy Płk Przybył.
O sprawie rzekomej inwigilacji dziennikarzy Przybył mówił: Robiłem to na tyle uczciwie, na ile pozwala mi prawo. Miałem bilingi Pasionka, on dzwonił pod dwa numery zawsze w tych dniach, w których potem pojawiały się publikacje. To były dwa numery. I kolejne kontakty, z byłymi, wysokimi rangą szefami służb specjalnych.
- Sprawdziłem wszystkich prokuratorów, którzy w tamtym czasie mieli kontakt z aktami sprawy smoleńskiej. Od rzecznika po szefów prokuratur. Potem zwróciłem sie z wnioskiem o badanie na wariografie tych prokuratorów, łącznie z Seremetem. Tylko Pasionek odmówił. Na prostowanie tych informacji, że inwigilowaliśmy dziennikarzy - powoli nie mam już siły. Kłamstw w tej sprawie jest kilka, m.in. Prokuratora Seremeta, że jest zaskoczony, że było wszczęte w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne wobec Pasionka. Sam mu o tym trzy razy osobiście meldowałem.
Współpracujący z Superwizjerem Łukasz Cieśla, dziennikarz Głosu Wielkopolskiego, był pierwszym dziennikarzem, który próbował reanimować Przybyła po próbie samobójczej.
- Po tym, jak wydał oświadczenie, zapytałem go, czy będzie odpowiadał na pytania. Powiedział, że tak, musi tylko wywietrzyć pokój.
Staliśmy na korytarzu i usłyszeliśmy hałas. Ktoś powiedział, że pewnie kamera się wywróciła. Zobaczyłem go na ziemi, myślałem, że zemdlał. Po chwili zobaczyłem krew, próbowałem ułożyć go w pozycji bocznej. Prosiłem o pomoc operatorów kamer, ale oni kręcili leżącego człowieka. To dla mnie okrutne.
Zobacz również
EXTRA: Pęka nowo budowana autostrada A2
22.02.2012
Pękają nowo wybudowane odcinki autostrad!
więcej
Prokuratorska statystyka
21.02.2012
Za ukrywanie akt stanęli przed sądem. Byli prokuratorzy z Pszczyny przez kilkanaście lat wpisywali w statystyki: "zakończone", a akta spraw chowali w szafach.
więcej
Warszawska prokuratura otrzymała opinię z Instytutu Ekspertyz Sądowych Krakowie w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej - ustalili dziennikarze Superwizjera TVN. Biegli nadal nie potrafią jednoznacznie...
więcej





