EXTRA: Włodzimierz Olewnik - człowiek z misją
3 stycznia 2012, 12:00
Nagrywał wszystkich, nikomu nie wierzył. Teraz to jemu nie wierzy prokuratura. O Włodzimierzu Olewniku, na łamach Tygodnika Powszechnego, pisze Robert Socha.
Gdy w 2005 r. poznałem Włodzimierza Olewnika, był zdruzgotany i kompletnie przybity. Rozgoryczony, ale żądny zemsty.
- Musi pan wiedzieć, że ja już nikomu nie ufam. Panu też nie - usłyszałem na początku spotkania. Nie ufał dziennikarzom, ale także gangsterom, prokuratorom i ministrom. Dlatego wszystkich nagrywał.
Włodzimierz Olewnik - prywatnie od kilkudziesięciu lat żonaty z Ewą. Ożenił się, mając niewiele ponad dwadzieścia lat. Najpierw na świat przyszła córka Anna, potem Danuta. Trzecim, najmłodszym dzieckiem był syn Krzysztof, urodzony w 1976 r. To on w zamyśle ojca w przyszłości miał stanąć na czele mięsnego biznesu.
Nadzieje zostały jednak przekreślone przez zniknięcie syna w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Dwa dni później zadzwonili porywacze i zażądali okupu...
Włodzimierz Olewnik od dawna jest pokrzywdzonym w tej sprawie. Ostatni rozwój wypadków każe przypuszczać, że wkrótce może być pokrzywdzonym podwójnie. Próbował doprowadzić do rewolucji w naszym wymiarze sprawiedliwości, ale teraz wygląda na to, że rewolucja chce zjeść jego samego - pisze Robert Socha, reporter Superwizjera i autor książki "Nie chodziło o okup. Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika"
Więcej w artykule: CZŁOWIEK Z MISJĄ
- Musi pan wiedzieć, że ja już nikomu nie ufam. Panu też nie - usłyszałem na początku spotkania. Nie ufał dziennikarzom, ale także gangsterom, prokuratorom i ministrom. Dlatego wszystkich nagrywał.
Włodzimierz Olewnik - prywatnie od kilkudziesięciu lat żonaty z Ewą. Ożenił się, mając niewiele ponad dwadzieścia lat. Najpierw na świat przyszła córka Anna, potem Danuta. Trzecim, najmłodszym dzieckiem był syn Krzysztof, urodzony w 1976 r. To on w zamyśle ojca w przyszłości miał stanąć na czele mięsnego biznesu.
Nadzieje zostały jednak przekreślone przez zniknięcie syna w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Dwa dni później zadzwonili porywacze i zażądali okupu...
Włodzimierz Olewnik od dawna jest pokrzywdzonym w tej sprawie. Ostatni rozwój wypadków każe przypuszczać, że wkrótce może być pokrzywdzonym podwójnie. Próbował doprowadzić do rewolucji w naszym wymiarze sprawiedliwości, ale teraz wygląda na to, że rewolucja chce zjeść jego samego - pisze Robert Socha, reporter Superwizjera i autor książki "Nie chodziło o okup. Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika"
Więcej w artykule: CZŁOWIEK Z MISJĄ
Zobacz również
EXTRA: Pęka nowo budowana autostrada A2
22.02.2012
Pękają nowo wybudowane odcinki autostrad!
więcej
Prokuratorska statystyka
21.02.2012
Za ukrywanie akt stanęli przed sądem. Byli prokuratorzy z Pszczyny przez kilkanaście lat wpisywali w statystyki: "zakończone", a akta spraw chowali w szafach.
więcej
Warszawska prokuratura otrzymała opinię z Instytutu Ekspertyz Sądowych Krakowie w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej - ustalili dziennikarze Superwizjera TVN. Biegli nadal nie potrafią jednoznacznie...
więcej





